- Wyjeżdżam. – Zaśmiałam się do
telefonu rozmawiając z przyjaciółką. Nie mogłyśmy się doczekać spotkania po
długich wakacjach. Spędziłam je uporczywie próbując namówić moją matkę żeby
pozwoliła mi wyjechać razem z przyjaciółmi. Bez skutku. Zawsze była
nadopiekuńcza ale teraz przeszła samą siebie wymyślając co raz to kolejne
bzdury o niebezpieczeństwach czyhających na nastolatki. Miałam już tego dość
ale w końcu dałam za wygraną i przestałam ją dręczyć. Rozumiem że jako
jedynaczka byłam jej oczkiem w głowie ale wszystko ma swoje granice. W końcu
nie jestem dzieckiem powinna mi dać szanse żeby udowodnić jej że potrafię być
samodzielna i sama zadbać o siebie.
- Mamo naprawdę nie musisz mnie wozić do szkoły. Kathy jeździ z Mattem, na pewno by mnie zabrali po drodze. – Usłyszałam tylko jej westchnięcie i temat jak zwykle się urwał. – Mogłabyś ułożyć sobie życie na nowo. Myślę że to najwyższy czas.
- Julie przestań. – Powiedziała stanowczo. – Moje życie jest poukładane. Mam Ciebie i nie chce tego zmieniać. Koniec tematu. – Przewaliłam oczami i przeciągle westchnęłam. Od urodzenia mama sama mnie wychowuje. Nie znałam ojca i nigdy nie chciała poruszać jego tematu co wpędzało mnie coraz bardziej w stan irytacji.
- Nareszcie. – Powiedziałam kiedy dojeżdżałyśmy pod budynek szkolny. Wzięłam swoją torbę i jak najszybciej mogłam pobiegłam do szkoły. Kathy już na mnie czekała. Powitałam ją z uśmiechem na twarzy. Była opalona i piękna. Jej blond loki tylko dodatkowo podkreślały jej urodę.
- Super wyglądasz! – Pisnęła na mój widok i mocno mnie przytuliła. – Matt ciągle o Tobie nawija, po prostu miałam już dosyć jego gadania przez całe wakacje.
- Zakochanie to choroba a nie przywilej. – Zaśmiałam się i razem ruszyłyśmy na zajęcia. Buzia jej się nie zamykała, słuchałam jej w skupieniu co chwila zerkając na mijających mnie ludzi i posyłających mi znienawidzone spojrzenia. Odwzajemniałam im ironicznym uśmiechem. Po chwili ujrzałam Matta – uśmiechnąłem się do niego przyjaźnie obejrzałam za siebie czy na mnie spogląda. Nie zrobił tego ale wiedziałam że to przejaw skrępowania.
- Uważaj! – Krzyknęła Kathy ale ja leżałam już na podłodze z rozsypanymi książkami. Spojrzałam się na nią gniewnie i podniosłam pospiesznie. Śmiech przechodzących dziewczyn mówił sam za siebie. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło więc dlaczego akurat dzisiaj?
- Mógłbyś uważać jak chodzisz! – Powiedziałam gniewnie do chłopaka stojącego przede mną. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem a ja tylko dusiłam w sobie gniew. Jednak jego widok nie pozwolił mi wydusić go z siebie.
- To był przypadek. – Zaczął się tłumaczyć. Przypatrywał mi się przez chwilę dziwnym wzrokiem, którego nie mogłam odczytać. – Patrzyłem na kartkę z zajęciami. Jestem nowy..
- To nie jest usprawiedliwienie. – Skwitowałam i zaczęłam zbierać książki do torby. Nachylił się żeby mi pomóc i w tym samym momencie zderzyliśmy się głowami. Opadłam z sił i po prostu zaczęłam się śmiać. – Może lepiej sama to pozbieram. – Zaproponowałam a on tylko kiwnął głową. Jego uśmiech zrekompensował mi wszystkie pechowe minuty, które tu przeżyłam.
- Idę. – Powiedziała mi Kathy szeptem i uciekła na zajęcia szturchając mnie na koniec w ramię. Zaśmiałam się cicho i spojrzałam na chłopaka który cały czas tkwił w miejscu. W pewnym momencie zaczął się rozglądać i chciał coś powiedzieć ale powstrzymał się.
- Nie spieszysz się na zajęcia? – Zapytałam ze zdziwioną miną. Wzruszył ramionami i spojrzał na mnie z uśmiechem. Miał w sobie coś czarującego. Umysł płata mi figle, nigdy nie myślałam o facecie w ten sposób a teraz.. teraz mogłabym patrzeć na niego godzinami, obserwując mimikę jego twarzy i sposób poruszania się.
- Szczerze to nie wiem dokładnie w którą stronę mam się kierować. – Przyznał. Podeszłam do niego i spojrzałam na plan który trzymał w ręku. Stałam tak blisko niego że nasze ramiona prawie spotkały się ze sobą. Czułam jego zapach, moje zmysły były tak wyostrzone że nie sposób było nad nimi panować.
- Chyba jesteś zmuszony iść ze mną. – Skwitowałam i spojrzałam na jego reakcję.
- Zawsze w ramach rekompensaty później możesz się odwdzięczyć. – Zaproponował a ja zrobiłam pytającą minę.
- Nie wiem jak mam to rozumieć.
- Dasz się zaprosić na gorącą czekoladę? – Zapytał poważnie a ja zrobiłam przerażoną minę i spuściłam wzrok w dół. – Nie chcę być natarczywy ale dość pechowo zaczęłaś dzień i to z mojej winy więc..
- Nie w tym rzecz.. – Przerwałam. Czułam się skrępowana. Włożyłam ręce do kieszeni spodni i spojrzałam mu prosto w oczy. – Mam godzinę policyjną, mama przyjeżdża po mnie do szkoły. Nie będę mogła się wyrwać. – Westchnęłam i zarzuciłam torbę na ramię. – Muszę skorzystać z toalety. Na lewo i w prawo. Tam jest nasza sala. – Odwróciłam się i zaczęłam iść. Złapał mnie za ramię a ja poczułam przyjemnie mrowienie na całym ciele. W jednej chwili chciałam złapać jego dłoń i położyć na moich rozgrzanym policzku żeby poczuć jego ciepło. Spojrzałam na niego raz jeszcze.
- Jestem Stefan. – Podał mi rękę a ja tylko uśmiechnęłam się żałośnie i ruszyłam w swoją stronę. Umyłam twarz zimną wodą i spojrzałam w lustro na moje przestraszone oczy. Mamy razem tylko jedne zajęcia.. Nie wiem czy uznać to za pech czy szczęście, ale biorąc pod uwagę wzburzony stan moich emocji biorę raczej pod uwagę tą drugą opcję. Mama wybiłaby mi to od razu z głowy. Faceci byli dla niej czymś bezwartościowym i nie zasługującym na jakąkolwiek uwagę. Dla mnie też.. Więc dlaczego tak się dzieje? Stefan.. Dlaczego akurat na mnie musiał wpaść i ze mną rozmawiać w ten pierwszy dzień? Może nawet nie zwróciłabym na niego uwagi. Może.. Do tej pory wszystko było takie banalnie proste i nie mogę tego zniszczyć w żaden sposób. Nigdy. Puszczę w niepamięć jego wzrok, jego uśmiech, jego zapach i dotyk. I jego spojrzenie na mnie.. było takie piorunujące i magiczne. W najpiękniejszych snach nigdy nie wyobrażałam sobie żeby ktoś patrzył na mnie w ten sposób. Spojrzałam w lustro i westchnęłam przeciągle.
- Jesteś najsilniejszą dziewczyną jaką znam. Nie możesz złamać emocji poprzez jeden, jedyny kilkuminutowy przypadek. – Powiedziałam sama do siebie i ruszyłam do Sali. Siedział kilka ławek za mną. Mimo wszystko nie mogłam się powstrzymać od myślenia o nim. Miałam ciągłe wrażenie tego, że patrzy na mnie, popadałam w obłęd. Zaciskałam zęby żeby tylko się nie odwrócić i nie dać po sobie poznać że interesuje mnie jego osoba. „Patrzy się na Ciebie cały czas. Musisz mi o wszystkim opowiedzieć” Kathy jest bardzo "dyskretna" jeśli chodzi o facetów. Ona w podbojach miłosnych pobiłaby nie jedną dziewczynę ze szkoły. Ale wcale nie ułatwiała mi sytuacji. Nic jej nie odpisałam tylko spojrzałam na nią z grymasem na twarzy a ona tylko odwzajemniła to szerokim uśmiechem. To jest najgorszy dzień w moim życiu. Kiedy tylko usłyszałam dzwonek od razu wzięłam torbę i uciekłam z Sali jak tylko mogłam najszybciej. Z dala od człowieka który zawładnął moim umysłem w tak krótkim czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz