Wróciłam do domu cała roztrzęsiona. Nie wiedziałam co mam myśleć o
całym minionym dniu. Nie byłam w stanie skupić się na niczym innym tylko na
widoku chłopaka którego dziś spotkałam.
- Julie? Wszystko w porządku? – zapytała mama patrząc na mnie
przenikliwie.
- Wszystko w porządku. Jestem tylko zmęczona. – Uśmiechnęłam się
niewinnie unikając jej wzroku.
- Jak spotkanie z przyjaciółmi? Nie mogłaś doczekać się tego
pierwszego dnia. A teraz wyglądasz jakbyś przeżyła koszmar. – Powiedziała
mrużąc oczy.
- Mamo nie wnikaj, po prostu..
- Jeśli jesteś na mnie zła za wakacje to powiedz mi wprost. –
Przerwała mi. Kiwnęłam delikatnie głową i nie odezwałam się. – Wiesz że to
tylko dla Twojego dobra. Spędziłaś je ze mną, każdego dnia starałam się
zafundować Ci atrakcje o których mogłabyś opowiadać i pamiętać.
- Wiem, dziękuje. – Skwitowałam i ruszyłam na górę do swojego
pokoju. Rzuciłam się na łóżko i odgarnęłam włosy do tyłu. Zaczęło docierać do
mnie że nigdy nie zrozumie tego że potrzebuje odetchnąć. Nie mogę przez całe
życie być tylko z nią dlatego że tata nie żyje. Sama powinna dotrzeć do tego że
czas najwyższy zając się sobą i swoim życiem, nie moim. Ogarnęła mnie złość,
która była nie do opanowania. Usłyszałam dzwonek do drzwi więc wyszłam na
schody żeby zobaczyć kto to. Nikt o tej porze do nas nie zaglądał chyba że była
to Kathy która wcześniej zapowiedziała swoją wizytę.
- Dzień dobry. – Usłyszałam znajomy głos i serce zaczęło mi bić w
tempie niebezpiecznym dla mojego życia. Przełknęłam ślinę i zrobiłam krok
naprzód. – Czy jest Julie?
- A kim jesteś? – Zapytała moja matka z lekkim podenerwowaniem. –
To nie jest odpowiednia pora na odwiedziny.
- Znalazłem coś co do niej należy i chciałem jej to oddać. –
Powiedział spokojnie.
- Julie właśnie poszła się położyć. – Skłamała. Zaczęłam iść na
dół i zobaczyłam go w drzwiach. Wyglądał tak cudownie że sam jego widok
przyprawiał mnie o dreszcze.
- Mamo w porządku. – Powiedziałam i stanęłam obok niej. – To mój
znajomy ze szkoły. – Spojrzałam na jej posępną minę. – Mogłabym chwilę
porozmawiać? – Zapytałam stanowczo. Bez odpowiedzi odeszła ode mnie a ja bez
słowa wyszłam na zewnątrz i zamknęłam drzwi. Przełknęłam ślinę a moje myśli
błąkały się wokół mojej głowy. Czułam skrępowanie widząc go przed moim domem.
- Nie powinieneś tu przychodzić o tej porze. – Skwitowałam i
skrzyżowałam ręce. – Co Ty sobie myślisz że możesz tak bezpodstawnie
przychodzić do mojego domu po kilku minutach rozmowy? – Zmrużyłam oczy i
patrzyłam na niego gniewnie. Uśmiechnął się słodko i spuścił wzrok.
- Przepraszam ale..
- Już drugi raz to robisz dzisiejszego dnia!
- .. zgubiłaś portfel więc uznałem że bezpieczniej będzie Ci go
oddać. – Spojrzał na moją zdezorientowaną minę. Wygiął usta w lekkim uśmiechu i
podał mi zgubę. Zaczęłam się śmiać sama z siebie, moja złość jest bezpodstawna.
- Nie ma za co. – Powiedział mimo że nie usłyszał ode mnie żadnego
słowa. Przez całe moje życie nie spotkałam nikogo bardziej denerwującego i
czarującego.
- Stefan.. – Uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam głęboko w
oczy. – Dlaczego ja? Kathy mówiła że przez cały dzień nie zamieniłeś z nikim
nawet jednego słowa. Dlaczego więc ja?
- Musisz uwierzyć w przypadki. – Powiedział czarująco przechylając
głowę w bok. Przyglądał mi się przenikliwie tak że miałam wrażenie że przeszywa
mnie na wylot. – Albo w przeznaczenie.
- Nie wierze w rzeczy nadprzyrodzone. – Zaczęłam się śmiać. –
Przypadki, przeznaczenie.. to nie dla mnie.. – Kiwnęłam spontanicznie głową.
- Gdyby nie to że wpadłaś dziś na mnie, potrącając mnie może nawet
nie odezwałbym się do Ciebie.. – Wzruszył ramionami. – Nie należę do śmiałych
osób.
- Nie wpadłam na Ciebie. – Obruszyłam się. – To Ty mnie potrąciłeś
i na dodatek naraziłeś moje książki na upadek. Nie muszę wskazywać palcem kto
jest bardziej poszkodowany. – Zaczął się śmiać i pokazał palcem na siebie. –
Nie lubię Cię. – Zaczęłam się śmiać.
- To ja zostałem odrzucony przez Ciebie kiedy zaproponowałem
wspólne wyjście. – Zrobił smutną minę i spuścił wzrok. Wiedziałam że udaje ale
i tak zrobiło mi się go szkoda.
- Może następnym razem.. – Obiecałam.
- Będę czekał cierpliwie. Tylko mam nadzieje że niezbyt długo. –
Patrzył na mnie przez chwilę w ciszy jakby chciał odczytać moje myśli. Czułam
się jak zahipnotyzowana. Wyobrażenie jego pocałunku doprowadzało mój organizm
do szaleństwa. Gdybym mogła tylko podejść i go przytulić, ten jeden jedyny raz
i zasnąć z tym wspomnieniem. Dla takiego uczucia warto jest przespać całą
wieczność. Jedna sekunda z tym chłopakiem znaczyła dla mnie więcej niż
wszystkie lata mojego życia.
- Jesteś piękna Julie. – Powiedział do mnie poważnie a ja
otrząsnęłam Się z letargu i spuściłam wzrok w dół żeby nie zobaczył mojego
skrępowania. Tyle razy to słyszałam ale nie miało to nigdy takiego czaru jaki
czuję teraz. – Pierwszy raz usłyszałem Twój głos i mam wrażenie jakbym Cię znał
całą wieczność. – Jego szept doprowadzał moje myśli do obłędu. Zaczęłam czuć
narastającą panikę. Odgarnęłam szybko włosy do tyłu i spojrzałam na niego
posępnie.
- Nie powinienem tego mówić. – Zaczerwienił się i głęboko
westchnął.
- Masz racje. – Zaczęłam wycofywać się do tyłu. Zobaczył moje
przestraszenie i skrępowanie i jeszcze bardziej poczuł się winny temu że to
sprowokował. – Wynoś się stąd. – Weszłam do domu najszybciej jak mogłam i
zatrzasnęłam drzwi na klucz. Oparłam głowę o ścianę i oddychałam głośno żeby
się uspokoić.
- Kto to był? – Zobaczyłam mamę stojącą niedaleko mnie ze
skrzyżowanymi rękoma i gniewną miną.
- Mamo to nie tak. – Zaczęłam się tłumaczyć.
- Tyle razy Ci powtarzałam że faceci nie są warci uwagi ani mojej
ani Twojej. Dlaczego to robisz? Chcesz żeby Ci skrzywdził? - Spojrzałam
na nią i przełknęłam ślinę.
- Dlaczego myślisz że każdy facet jest taki? Nie masz podstaw żeby
tak twierdzić! Od siedemnastu lat nie spotykasz się z nikim, skąd możesz to
wiedzieć!
- Nie znasz tego chłopaka, dlaczego go bronisz! – Zaczęła
wymachiwać rękoma i podeszła bliżej do mnie.
- Ty też go nie znasz! – Krzyczałam. – Dlaczego osądzasz każdego z
góry, nie dajesz mi szansy na szczęście! – Rozszerzyła szeroko oczy i spojrzała
na mnie przenikliwie.
- Czujesz coś do niego? – Zapytała przerażona.
- Nie. – Zaprzeczyłam szybko bez zastanowienia. Przybiło mnie to
pytanie, zdałam sobie sprawę że nie znałam na nie odpowiedzi.
- Nie pozwalam Ci się z nim widywać. – Skwitowała szybko. – Żaden
chłopak nie skrzywdzi Cię ani nie zrani, nie pozwolę na to. – Do oczu napłynęły
mi łzy, poczułam że moje policzki robią się mokre.
- Po prostu nie chcesz zostać sama i dlatego nie chcesz żebym z
kimkolwiek była. To jest tego powód! Tata nigdy by na to nie pozwolił!
–Krzyknęłam i uciekłam na górę wtulając się w swoją poduszkę. Pierwszy raz tak
się z nią pokłóciłam. Jak mogła tak ingerować w moje życie, tak go ustawiać i
ograniczać. Wszystko się musi zmienić. Wszystko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz